Jednym z pierwszych autorów, którzy zastosowali ten chwyt w liryce polskiej, był „poeta kaukaski", Leon Janiszewski, jako autor wiersza W Wielką Sobotę (1839), po którego ogłoszeniu — chociaż niezależnie od niego — wystąpili z podobnie skomponowanymi utworami poetyckimi inni pisarze, wśród nich zaś Jan Kazimierz Radecki (Grabarz), Mikołaj Biernacki (M. Rodoć: Najjaśniejsi królowie!), Władysław Ordon-Szancer (Suknia balowa), Miron-Michaux (W noc Św. Sylwestra), a także Wiktor Gomulicki (Usnęły dzieci) oraz Adam Asnyk (Szkic do współczesnego obrazu), nie biorąc już pod uwagę ich następców i naśladowców. Trzeba jednak dopowiedzieć, że ani jeden spośród przywołanych tu poetów nie wprowadził do swego utworu owych naiwnych zaleceń filantropijnych z wiersza Wiktora Hugo, szybko porzuconych zresztą przez tego wielkiego pisarza, który w swojej dalszej twórczości potrafił zupełnie inaczej — ostro i realistycznie — spojrzeć na nędzę i zupełnie inaczej ustosunkować się do jej sprawców: „bogaczy i szczęśliwców dnia dzisiejszego".